ELEKTROEKO
5 milionów złotych z 2006 roku nie uporządkuje systemu ROP w 2026 roku

5 milionów złotych z 2006 roku nie uporządkuje systemu ROP w 2026 roku

Grzegorz Skrzypczak – prezes zarządu, ElektroEko Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego SA

Przez dwadzieścia lat polski system gospodarowania zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym przeszedł długą drogę. Zniknęły porzucone lodówki na poboczach, rozwinęły się zakłady przetwarzania. Wzrosła świadomość społeczna. To są fakty. Problem polega na tym, że obok tych sukcesów zostawiliśmy w systemie kilka rozwiązań, które wyglądają tak, jakby czas zatrzymał się w połowie pierwszej dekady XXI w. Jednym z nich jest minimalny kapitał obowiązkowy organizacji odzysku: 5 mln zł.

Dziś ta kwota brzmi poważnie już głównie z przyzwyczajenia

W praktyce nie mówimy o realnym zabezpieczeniu stabilności systemu, tylko o progu, który od dawna nie odpowiada ani sile nabywczej pieniądza, ani skali rynku, ani odpowiedzialności finansowej organizacji odzysku. Jeżeli liczyć wyłącznie inflację, 5 mln zł z początku 2006 r. odpowiada dziś około 9,9 mln zł. Jeżeli jednak uwzględnić również wzrost skali rynku sprzętu elektrycznego i elektronicznego, bardziej porównywalny poziom to około 18 – 20 mln zł. Innymi słowy: obecne minimum kapitałowe nie jest konserwatywne. Jest po prostu zaniżone.

I właśnie dlatego podniesienie tego progu do minimum 20 mln zł nie jest żadną rewolucją. To spóźnione dostosowanie systemu do rzeczywistości.

5 mln zł to relikt, nie narzędzie porządkowania rynku

W 2007 r. masa sprzętu wprowadzonego na rynek wynosiła około 14,6 kg na mieszkańca. W 2023 r. było to już 26,51 kg na mieszkańca. Rynek urósł o ponad 80% . Sprzętu jest więcej, jest bardziej złożony, a system działa w znacznie bardziej napiętym otoczeniu regulacyjnym i kosztowym.

Do tego dochodzi nowy kontekst europejski. Elektroodpady przestały być wyłącznie problemem środowiskowym. Stały się źródłem surowców strategicznych i sprawdzianem zdolności państwa do budowania bezpiecznego obiegu materiałów.

Jeżeli więc mówimy o porządkowaniu systemu ROP w ZSEE, nie możemy zaczynać od ozdobników i haseł. Trzeba zacząć od fundamentów. Kapitał obowiązkowy jest właśnie takim fundamentem.

Wyższy próg wejścia ogranicza ryzyko funkcjonowania podmiotów zbyt słabych finansowo, zbyt przypadkowych albo zbyt krótkowzrocznych, by brać odpowiedzialność za wielomilionowe obowiązki innych uczestników rynku. W praktyce oznacza to większą stabilność, większą przewidywalność i mniejsze ryzyko, że przy pierwszym poważniejszym wstrząsie rynkowym rachunek zostanie przerzucony na tych, którzy finansują system.

Nie chodzi o prestiż. Chodzi o odporność systemu

W dyskusjach o ROP zbyt często słyszymy, że kapitał to formalność. Tymczasem w systemie ZSEE formalności bardzo szybko zamieniają się w realne ryzyka: dla wprowadzających, dla zakładów przetwarzania, dla administracji i w końcu dla konsumentów, którzy ponoszą koszty całego układu w cenach produktów.

Organizacja odzysku nie jest dekoracją legislacyjną. To podmiot, który bierze na siebie realizację obowiązków środowiskowych w imieniu wprowadzających. Zarządza środkami, kontraktuje usługi, odpowiada za ciągłość operacyjną, działa na rynku podatnym na wahania cen surowców, kosztów logistyki i wolumenów sprzętu. Jeżeli taki podmiot ma być wiarygodny, musi mieć realny bufor bezpieczeństwa, a nie kapitał ustalony dwadzieścia lat temu, gdy rynek był nieporównywalnie mniejszy, prostszy i mniej kosztowny.

Ile odpowiedzialności, tyle realnych zabezpieczeń

Od lat powtarzam, że skoro wprowadzający finansują system rozszerzonej odpowiedzialności producenta, powinni mieć nie tylko obowiązki, ale również realne narzędzia nadzoru i bezpieczeństwa. Nie da się tego osiągnąć w systemie, w którym część podstawowych parametrów została zamrożona dwie dekady temu.

Minimalny kapitał nie rozwiąże wszystkich problemów polskiego rynku ZSEE. Nie naprawi sam z siebie BDO. Nie zamknie nielegalnych strumieni równoległych. Nie usunie konfliktów interesów tam, gdzie organizacja odzysku nie jest dostatecznie oddzielona od przetwarzania. Ale zrobi coś bardzo ważnego: podniesie minimalny standard wiarygodności podmiotów działających w tym obszarze.

W systemach odpowiedzialności środowiskowej minimum naprawdę ma znaczenie. Zwłaszcza wtedy, gdy przez lata udawaliśmy, że minimum sprzed 20 lat nadal wystarcza.

To nie jest pomysł z felietonu. To jeden z filarów raportu

Dlatego nie traktuję postulatu podniesienia kapitału obowiązkowego jako luźnej opinii czy efektownego hasła do debaty. To jeden z filarów wzorcowego modelu organizacji odzysku zaproponowanych w raporcie „20 lat systemu ZSEE w Polsce: diagnoza, wyzwania i rekomendacje” [1], przygotowanym przez ElektroEko i międzynarodową organizację WEEE Forum.

W raporcie ten postulat nie pojawia się przypadkiem. Został wpisany w szerszą logikę porządkowania systemu: jasnej i kontrolowalnej struktury właścicielskiej, zasady reinwestowania zysków w system ZSEE, pełnej niezależności organizacji odzysku od zakładów przetwarzania, transparentności danych, skutecznego audytu i zachowania konkurencyjności bez ryzyka nacjonalizacji systemu.

To ważne, bo samo podniesienie kapitału bez reszty zmian byłoby tylko korektą. Potrzebną, ale niewystarczającą. Z kolei mówienie o przejrzystości, odpowiedzialności i bezpieczeństwie systemu bez wzmocnienia kapitałowego przypomina remont dachu bez sprawdzenia fundamentów.

Po co to wszystko?

  • Po to, żeby organizacja odzysku była rzeczywiście organizacją zdolną do długoterminowego działania, a nie tylko formalnym pośrednikiem między obowiązkiem a fakturą.
  • Po to, żeby wprowadzający mieli większą pewność, że ich ustawowe obowiązki realizuje podmiot odporny na rynkowe turbulencje.
  • Po to, żeby rynek premiował stabilność i wiarygodność, a nie niskie progi wejścia i krótką pamięć ustawodawcy.
  • Po to, żeby środki krążące w systemie pracowały na legalną zbiórkę, przetwarzanie i odzysk surowców, a nie na wzrost napięć, niepewności i patologii.
  • I wreszcie po to, żeby porządkowanie ROP w ZSEE zacząć od działań prostych, racjonalnych i możliwych do wdrożenia stosunkowo szybko.
  • Bo czasem naprawdę nie trzeba wymyślać nowego systemu. Wystarczy przestać udawać, że stary parametr nadal pasuje do nowego świata.

Czas na decyzję, nie na sentyment

Dwadzieścia lat temu 5 mln zł mogło robić wrażenie. Dziś robi przede wszystkim wrażenie swojej trwałości w ustawie. A to nie jest to samo.

Jeżeli chcemy traktować elektroodpady jako zasób strategiczny, a nie wyłącznie kłopotliwy odpad, musimy mieć system bardziej przejrzysty, bardziej odporny i lepiej zabezpieczony finansowo. Podniesienie minimalnego kapitału organizacji odzysku do 20 mln zł nie załatwi całej reformy. Ale jest jednym z tych ruchów, od których warto zacząć, bo pokazuje, czy naprawdę chcemy porządkować system, czy tylko dalej opowiadać, że jakoś to będzie.

W systemie rozszerzonej odpowiedzialności producenta „jakoś” to zdecydowanie za mało.

2026-04-07
x

Kontakt z redakcją

© 2026 InfoMarket