Akcje i promocje

Akcje i promocje

Bardzo często produkty w handlu objęte są różnego typu akcjami, bądź promocjami. Jeśli propagują one innowacyjne urządzenia czy pragmatyczne rozwiązania – super. Jeśli jednak są to promocje i akcje cenowe (a te stanowią dziś niestety 99 proc.) Twój zakup przypomina wygraną na strzelnicy w wesołym miasteczku. Wydaje Ci się, że „ustrzeliłeś” okazję życia. Z dumą patrzy na Ciebie rodzina i dzieci. Przykre. Zwłaszcza, że dajesz zły przykład. Czy naprawdę nigdy nie przyszło Ci przez myśl, że w takich zabawach zawsze wygrywa „wesołe miasteczko”? Lufa jest bowiem tak samo prosta, jak i „znakomite” są nagrody. W praktyce zamiast pluszowego misia dostajesz gniota z którego wcześniej czy później wylecą trociny.

Pamiętaj:
 

- jeśli głównym atrybutem danej akcji czy promocji jest cena oznacza to, że jej celem jest tylko i wyłącznie sprzedaż określonej ilości produktów w jak najniższej cenie i w jak najkrótszym czasie,

- akcje tego typu nie mają nigdy na celu promowania jakości produktów, zastosowanych w nich innowacji, pragmatycznych funkcji czy ekologicznych rozwiązań – Ty i Twoje potrzeby są tu na ostatnim planie,

- dlatego też należy ich zdecydowanie unikać, zwłaszcza, że do ich przeprowadzenia używa się coraz częściej produktów o drastycznie obniżonej jakości i funkcjonalności – tzw. mock up`ów (czym są czytaj dalej),

- w rzetelnej, wartościowej akcji promocyjnej cena jest zawsze na drugim planie. Głównymi zadaniem jest skupienie się na ważnych walorach lub zastosowanych technologiach, które wnoszą dla konsumenta wartość dodaną,

- najlepszym rozwiązaniem na uniknięcie kłopotów z jakością i słabym wyposażeniem urządzeń jest kupowanie produktów tylko i wyłącznie z katalogowej oferty producenta – ich wykaz znajdziesz w każdej naszej tabeli.
 

Co to jest mock up?
Podane w naszych zestawieniach ceny są cenami sugerowanymi przez producenta. Wiadomo, że na rynku będą one niższe. Jednak sam fakt, że przeglądasz tabelę tylko z modelami regularnymi pomoże Ci uciec przed sidłami produktów promocyjnych czy wspomnianymi powyżej mock up`ami. Fakt. Na tym etapie należy Ci się wyjaśnienie, czym owy mock up jest. Jeśli zaczniesz szukać w necie tłumaczeń słowa mock up trafisz zapewne na określenie makieta. I świetnie określa to stan „ducha i samopoczucie” takiego produktu. W praktyce mock up tworzy się przed produkcją danego produktu. Jest to więc swego rodzaju prototyp. Problem w tym, że obecny rynek jest chory i często „przerabia” tego mock up`a na „gotowy” produkt. No bo co może lepiej spełnić atrybuty niskiej ceny na rynkach budujących się takich jak np. Polska? Ano blaszane pudełko ogołocone z wszelkich rozsądnych i potrzebnych funkcji. I taką właśnie tandetę określamy jako mock up. W praktyce produkt taki ma mieć tylko „cenę”. To jedyna „użytkowa” funkcja wyrobu. Oczywiście wszystko to jest biegunowo odległe od jakości i funkcjonalności. Kupujesz Drogi Przyjacielu wieeeeelką iluzję. Zwykle na własne życzenie. I z własnej niewiedzy. Teraz tę wiedzę masz i jeśli dokonasz takiego zakupu to już będzie można powiedzieć, że tylko z własnej głupoty. Nie wiedzieć bowiem, to rzecz ludzka. Ale wiedzieć i świadomie wdepnąć w g… to już czysta głupota.

Wyścig mock up`ów czyli pustaki w sprzedaży
Tragikomizm obecnego rynku polega na tym, że wytworzył się już swego rodzaju wyścig mock up`ów. To tak jakby zorganizować konkurs czyje gówno jest jeszcze bardziej gówniane (proszę wybaczyć nam i to słowo i porównanie, ale pasuje jak ulał). Jak „zawody” owe się odbywają? Gdzie głupota ludzka kupujących przerasta miłosierdzie boskie? Właśnie tu! Jak to się robi? Banalnie prosto. Jedna sieć handlowa czy sklep dzwoni do fabryki i mówi, żeby w najtańszej pralce wyjąć elektronikę, kołnierz bębna zrobić z taniej gumy i zmniejszyć obroty wirówki np. do 800 obr./min. Wszystko po to, aby na magicznej półce kosztowała ona np. 599 zł. Problemu nie ma – klient nasz Pan! No, ale przecież jak druga, konkurencyjna sieć zobaczy, że Wieśkowi, szefowi sprzedaży poszło w sieci „Abecadło” 1000 takich produktów (czytaj: znalazł 1000 frajerów), to ja mam być gorszy? Zwłaszcza, że ja też mam target, też mam plany do zrobienia! I dlatego już za chwilę na rynku pojawia się konkurent mock up`a numer 1. Oczywiście co musi go przebić? Oczywista oczywistość – jeszcze niższa cena! Stąd w słuchawce usłyszymy taką oto rozmowę: „słuchaj stary, >>Abecadło<< wstawiło pralkę na półkę bez elektroniki z kołnierzem z taniej gumy i dali tam wirówkę 800-setkę. Puszczają to po 599 zł. Przecież spadnę ze stołka! Chłopie, szykuj mi za dwa tygodnie lepszego kozaka – oczywiście zero elektroniki, kołnierz zrób choćby i z pończochy, obroty dajmy 600 – po co ma hałasować sąsiadom. Aha! Oni zrobili obciążnik bębna z masy żelbetowej, to Ty się już może nie morduj tylko wstaw tam jakiś pustak i tyle. Wyrobisz się, żeby było na półce za 499, nie?”. Oczywiście, że Pan się wyrobi. I w ten oto sposób uśmiechnięci klienci wyjeżdżają z hal z pełnymi wózkami. Oczywiście wkrótce znów to wrócą. Po nową pralkę. Dużo czasu nie minie. A z czym ów powrót Państwu się kojarzy skoro wdeptują drugi raz? Pozostawiamy odpowiedź wam.

Jak z pralki robi się szybko grill?
Pamiętajcie Państwo! Wyścig szczurów trwa! Najpożywniejszą dla nich karmą jest nieświadomy klient i niska cena. Czy jest granica, gdzie kończy się ten bieg? Nie, nie ma. Niech nie dziwi Cię Szanowny Konsumencie więc fakt, że potem widzisz u sąsiada grilla z bębna do pralki. Obudowa robi zaś za karmnik albo budę dla psa (bo i takie rzeczy się zdarzają). Tak po prostu zwykle kończą się tego typu zabawy. Jak nie brać w nich udziału? Ano wybierać właśnie produkty regularne, te z naszej tabeli i najlepiej ze średnich i wyższych rejestrów cenowych – niska cena = niska jakość. Jeśli brakuje nam gotówki, weźmy raty. Oczywiście też z głową (patrz zakładka „Raty 0% i VAT 0%”). Po co dwa razy kupować tandetę? Po co dwa razy wdeptywać w to samo („coś”).

Panie generale, melduje się pułkownik…
Skoro wyjaśniliśmy słowo mock up to i należy się Państwu przybliżenie innego określenia. Otóż, mianem „generała” czy „pułkownika” często określa się produkt, który leży na półce nieraz nawet całymi latami. O zgrozo, czasem można się natknąć nawet na samego „marszałka”! Niekiedy jest tak, że te przecenione produkty były w owym czasie technicznym, „wypasionymi” perełkami. Tyle, że bidulki nie sprzedały. Dziś trzeba mocno przyjrzeć się ich specyfikacji, aby się nie okazało się, że są w praktyce mało funkcjonalne i nie posiadają określonych systemów czy funkcji. W tego typu przypadkach trzeba sprawdzić też, czy istnieje do produktu oryginalna karta gwarancyjna firmy, która jest przedstawicielem marki na naszym rynku. Z kartą gwarancyjną wiąże się często pojęcie eurogwarancji. Dokładnie wyjaśniamy te aspekty w zakładce prawo, ale warto abyś w tym miejscu wiedział, że choć mamy wolny rynek to strzeż się jak ognia produktów spoza naszego rynku. Tak, wiemy – „przecież to to samo, tylko z innego kraju. Jest przecież UE”. Dźwięczy nam to w uszach, tak jak i słynne afery,w tym ostatnia, kiedy to setki używanych ekspresów uznanej marki wsadzono do nowych kartonów i sprzedano nad Wisłą ze świeżutką (nigdy nie wypełnioną) gwarancją. Do serwisu trafiły szybko, bo były u schyłku swego życia. Teraz pewnie krzykniesz – „ale przecież musiały mieć eurogwarancję i musiały zostać naprawione”. A właśnie, że nie! Co więcej, w zgodzie z prawem. Unijna eurogwarancja to bowiem w pewnych wypadkach, prawdziwy koń trojański. Obyś nie był jego ofiarą. Podobnie jak i „pułkownika”, który może się w promocji cenowej też niespodziewanie pojawić…
 

2016-05-31
x

Kontakt z redakcją

© 2026 InfoMarket