Grzegorz Skrzypczak – prezes zarządu ElektroEko Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego SA
Jest taki moment w rozmowie o elektroodpadach, w którym wszystkie strony zgodnie kiwają głowami. „System działa.” „Osiągnęliśmy cele.” „Polska jest powyżej średniej unijnej.” Kiwamy i kiwamy – i nic się nie zmienia. Od lat.
W 2026 r. ElektroEko obchodzi dwudziestolecie. Nie zamierzam pisać o nim jak o pamiątkowej fotografii do ramki. Dwadzieścia lat pracy w systemie daje przede wszystkim wystarczająco dużo materiału, żeby odróżnić złudzenia od faktów. Pozwolę sobie odróżnić kilka.
Zacznę od liczby, która pojawia się w każdym jubileuszowym komunikacie: 15,21 kg zużytego sprzętu zebranego na mieszkańca rocznie. Siódme miejsce w Europie. Wyraźnie powyżej unijnej średniej 11,61 kg.
Ta liczba pochodzi z danych Eurostatu. Złudzeniem jest wiara, że jest całkowicie wiarygodna. Jest też tylko jedną z możliwych liczb opisujących ten sam rok.
Polska zebrała w 2023 r. 558 tysięcy ton ZSEE przy 972 tysiącach ton sprzętu wprowadzonego na rynek. Jeśli liczyć wskaźnik zbiórki metodą odniesioną do masy sprzętu wprowadzonego w poprzednich latach – co jest unijnym standardem – wychodzimy na nieco ponad 48%. Cel to 65%. Ta różnica wynika głównie z faktu zmiany obowiązków dla nowych funkcjonalnie i technologicznie produktów, których w formie zużytych sprzętów możemy spodziewać się za wiele lat. Obie liczby są prawdziwe jednocześnie. Wybór między nimi nie jest kwestią metodologii. Jest kwestią tego, o czym chcemy rozmawiać: o wizerunku czy o rzeczywistości.
Złudzenie polega na tym, że można wybrać jedną liczbę i uznać temat za zamknięty. Nie można.
System rozszerzonej odpowiedzialności producenta działa od dwóch dekad na deklaratywnie prostej zasadzie: kto wprowadza sprzęt na rynek, ten finansuje jego zebranie i przetworzenie po zakończeniu użytkowania. Słuszna zasada – na papierze.
W praktyce dochodzi do paradoksu, który dobrze znamy, bo widzimy go na co dzień. Wprowadzający finansują cały mechanizm, ale nie mają realnego wpływu na jego efektywność. Nie mają możliwości rzeczywistego kontrolowania infrastruktury zbierania. Nie nadzorują procesów przetwarzania. Nie decydują o tym, jak są wydawane ich pieniądze. A mimo to ponoszą pełną odpowiedzialność prawną i finansową za nieosiągnięcie celów, które zależą od dziesiątków czynników poza ich kontrolą – łącznie z zachowaniami konsumentów, którzy trzymają stare telefony w szufladzie, a lodówki – na działce.
Złudzenie jest takie, że odpowiedzialność i sprawczość mogą rozjeżdżać się w nieskończoność. Nie mogą.
Ile odpowiedzialności, tyle praw – to prosta zasada, ale w polskim systemie ZSEE jest wciąż raczej postulatem niż faktem. Przez dwie dekady ElektroEko sfinansowało zebranie i przetworzenie około 2 milionów ton sprzętu, przeznaczając na zbiórkę i modernizację zakładów łącznie około 830 milionów złotych. To są pieniądze wprowadzających. Mają pełne prawo wiedzieć, czy pracują tam, gdzie powinny.
Znaczna część organizacji odzysku działających w Polsce jest powiązana kapitałowo lub operacyjnie z zakładami przetwarzania. W teorii organizacja odzysku negocjuje najlepsze warunki przetwarzania w imieniu wprowadzających. W praktyce – gdy właściciel organizacji jest jednocześnie właścicielem zakładu, ta negocjacja traci sens. Strumień sprzętu trafia tam, gdzie trafia, niezależnie od ceny i jakości usługi.
Można to tłumaczyć integracją pionową i efektywnością łańcucha dostaw. Złudzenie polega na tym, że pieniądz, który trafia do powiązanego zakładu bez presji konkurencyjnej, nie jest pieniądzem właściciela organizacji odzysku. To jest pieniądz wprowadzającego.
ElektroEko działa bez takich powiązań od pierwszego dnia – i nie jest to przypadek ani tradycja. To jest warunek.
Bez niego nie ma mowy o realnej kontroli kosztów ani o prawdziwej reprezentacji interesów tych, którzy system finansują, czyli wprowadzających.
W Brukseli trwają prace nad rewizją dyrektywy WEEE. Na stole leży propozycja opłaty 2 euro za kilogram niezebranego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, mającej wejść w życie od 2028 r. Wedle szacunków mechanizm miałby generować dla budżetu UE około 15 miliardów euro rocznie.
Pascal Leroy, dyrektor generalny WEEE Forum, uczestniczył 30 kwietnia 2026 r. w końcowym warsztacie interesariuszy Circular Economy Act w Brukseli. Jego ocena jest jednoznaczna: Komisja proponuje nowy zasób własny UE – pieniądze trafiają do budżetu Unii, nie do systemu zbierania. Państwa członkowskie prawdopodobnie przerzucą tę opłatę na producentów, a więc w końcu – na konsumentów. Złudzenie jest wbudowane w sam mechanizm.
Jeśli wpływy z nowej daniny nie wracają do systemu zbiórki, to mamy do czynienia nie z narzędziem polityki środowiskowej, lecz z podatkiem.
Mniej środków na zbieranie oznacza mniejsze masy zebrane. Mniejsze masy oznaczają wyższe kary. Wyższe kary oznaczają wzrost kosztów. Koło się zamyka – i nie jest to koło zamachowe zielonej transformacji Europy. WEEE Forum, APPLiA, DigitalEurope i Orgalim wspólnie napisały do komisarza Piotra Serafina z konkretnymi zastrzeżeniami. Bruksela przyjęła list. I milczy. Milczenie instytucji to też sygnał.
Jesienią 2025 r. ElektroEko opublikowało raport „20 lat systemu ZSEE w Polsce: diagnoza, wyzwania i rekomendacje”[i]. Pół roku później problemy, które raport opisuje, nie zmieniły się. Szara strefa. Nieszczelne raportowanie. Zakłady przetwarzania wykazujące na papierze masy, których nie da się skonfrontować z danymi wejściowymi systemu. BDO, o którym mówi się z zażenowaniem nawet wśród tych, którzy go projektowali.
Raport proponuje dwanaście filarów. Nie są to życzenia – to mechanizmy: wzmocnienie kontroli i weryfikacji, przejrzystość finansowa jako standard, równe warunki konkurencji, brak powiązań kapitałowych między organizacjami odzysku a zakładami przetwarzania, realna sprawczość wprowadzających nad tym, jak są wydawane ich pieniądze.
Na dwudziestolecie nie chcę gratulacji. Chcę rozmowy o tym, czy jesteśmy gotowi wdrożyć te filary – nie w raporcie, ale w prawie. Nie w deklaracjach, lecz w mechanizmach egzekwowania.
Dwadzieścia lat to dobry wiek, żeby pozbyć się złudzeń. I zacząć budować system, który działa naprawdę – nie tylko wtedy, gdy wybierzemy właściwy mianownik.
[i] https://www.elektroeko.pl/2025/09/30/raport-20-lat-systemu-zsee-w-polsce/?utm_source=internet&utm_medium=content_marketing&utm_id=raport20pl
© 2026 InfoMarket