Mirosław Baściuk – dyrektor zarządzający E-Waste Recycling Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego SA
Jednym z najpoważniejszych problemów współczesnego systemu gospodarowania zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym (ZSEE) jest freeriding. Zjawisko odnosi się do przedsiębiorców, którzy wprowadzają sprzęt elektryczny i elektroniczny na rynek, lecz unikają wykonywania obowiązków wynikających z przepisów o rozszerzonej odpowiedzialności producenta (Extended Producer Responsibility – EPR). W praktyce oznacza to brak rejestracji w Bazie Danych o Odpadach (BDO), niewnoszenie wymaganych opłat oraz niewypełnianie obowiązków związanych z finansowaniem zbiórki i przetwarzania zużytego sprzętu, prowadzeniem publicznych kampanii edukacyjnych czy składaniem sprawozdań. Efektem jest nie tylko uszczuplenie środków przeznaczonych na funkcjonowanie systemu, lecz także poważne zaburzenie zasad uczciwej konkurencji. Podmioty działające zgodnie z prawem ponoszą bowiem koszty, których unikają ich nieuczciwi konkurenci.
Największym źródłem problemu są obecnie platformy e-commerce. Znaczna część freeriderów to zagraniczni sprzedawcy oferujący swoje produkty za pośrednictwem popularnych platform internetowych. Szczególnie widoczny jest napływ tanich produktów sprzedawanych przez przedsiębiorców zarejestrowanych w Chinach, którzy często nie realizują obowiązków wynikających z przepisów EPR obowiązujących w Unii Europejskiej.
Konsekwencje odczuwają przede wszystkim przedsiębiorcy legalnie działający w Polsce. Finansują system zbiórki i recyklingu elektroodpadów, podczas gdy część konkurencji funkcjonuje poza systemem, uzyskując dzięki temu przewagę kosztową.
Jednym z najczęściej dyskutowanych obecnie na poziomie UE rozwiązań jest objęcie odpowiedzialnością samych operatorów platform internetowych.
Zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami marketplace ponosiłby odpowiedzialność za realizację obowiązków producenta w sytuacji, gdy sprzedawca spoza UE nie dopełnił wymaganych formalności. Wydaje się, że tylko takie rozwiązanie pozwoli skutecznie objąć kontrolą rzeczywisty strumień produktów trafiających na rynek oraz zapewnić rzetelną sprawozdawczość.
Z mojego doświadczenia wynika, że zjawisko freeridingu nie ogranicza się wyłącznie do sprzedaży internetowej. Coraz częściej dotyczy również podmiotów wprowadzających na rynek panele fotowoltaiczne, a także producentów i importerów mniej typowych urządzeń elektrycznych, takich jak automaty vendingowe, kwiatomaty czy urządzenia do wydawania napojów. Szczególnie istotnym problemem pozostaje rynek paneli fotowoltaicznych.
Nawet duzi, międzynarodowi producenci często nie wykonują obowiązków wynikających z przepisów, zwłaszcza gdy nie posiadają osobowości prawnej w Polsce.
Obecnie brakuje skutecznych mechanizmów umożliwiających kontrolę tego strumienia produktów.
Dodatkową trudność stanowi model realizacji inwestycji wielkoskalowych. Często powoływane są spółki celowe wyłącznie na potrzeby budowy instalacji fotowoltaicznej, a po jej zakończeniu prawa do inwestycji przenoszone są na kolejne podmioty. W rezultacie identyfikacja rzeczywistego wprowadzającego sprzęt staje się niezwykle utrudniona. Z tego względu zasadne wydaje się objęcie każdej wielkoskalowej inwestycji kontrolą Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska pod kątem realizacji obowiązków wynikających z przepisów dotyczących ZSEE.
Kolejnym przejawem tego samego zjawiska są tzw. pozorowane rejestracje. Część przedsiębiorców formalnie rejestruje się w BDO, a nawet zawiera umowę z organizacją odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego, jednak deklaruje ilości sprzętu wprowadzanego na rynek na poziomie dalece odbiegającym od rzeczywistości.
Organizacje odzysku mają bardzo ograniczone możliwości weryfikacji takich deklaracji. Liczba obsługiwanych podmiotów liczona jest w tysiącach, a bez dostępu do danych sprzedażowych skuteczna kontrola jest praktycznie niemożliwa.
Również większe przedsiębiorstwa mogą próbować obchodzić system przez nierzetelną sprawozdawczość. W niektórych państwach europejskich organizacje odzysku są zobowiązane do prowadzenia audytów swoich klientów i weryfikowania deklarowanych ilości sprzętu. Wprowadzenie podobnego obowiązku w Polsce niewątpliwie zwiększyłoby skuteczność systemu, choć jednocześnie oznaczałoby wzrost kosztów funkcjonowania organizacji odzysku, a w konsekwencji również kosztów ponoszonych przez przedsiębiorców.
Freeriding nie jest wyłącznie polskim problemem. Według analiz Eunomii oraz WEEE Forum zjawisko to powoduje straty liczone w dziesiątkach, a nawet setkach milionów euro rocznie dla legalnie funkcjonujących systemów zbiórki i recyklingu.
Najważniejsze dane pokazują skalę zjawiska:
Komisja Europejska podejmuje działania zmierzające do zamknięcia luk prawnych wykorzystywanych przez freeriderów. Jednym z kluczowych elementów przygotowywanej reformy dyrektywy WEEE jest przeniesienie odpowiedzialności za realizację obowiązków producenta na operatorów platform marketplace, jeżeli sprzedawca z państwa trzeciego nie wywiąże się z tych obowiązków. To rozwiązanie oparte na zasadzie odpowiedzialności subsydiarnej. Niektóre państwa członkowskie wdrożyły podobne rozwiązania jeszcze przed zmianą prawa unijnego.
Na przykład w Niemczech, w ramach systemu Stiftung EAR, platformy takie jak Amazon automatycznie blokują możliwość sprzedaży przedsiębiorcom.
Dotyczy to tych podmiotów, które nie przedstawią ważnego numeru rejestracyjnego WEEE oraz numeru dotyczącego baterii. W określonych przypadkach platforma pobiera opłaty recyklingowe i odprowadza je w imieniu sprzedawcy.
Jeszcze dalej poszła Francja, której system należy obecnie do najbardziej rozwiniętych w Europie. Opiera się on na przepisach ustawy AGEC (Loi Anti-Gaspillage pour une Économie Circulaire) oraz czterech podstawowych filarach:
Na tle rozwiązań europejskich polski system BDO stanowi niezwykle ważne narzędzie kontroli rynku. Jego potencjał nie jest jednak w pełni wykorzystywany.
Podstawowymi problemami pozostają ograniczony dostęp do danych oraz czasochłonność weryfikacji poszczególnych przedsiębiorców. Dodatkowym utrudnieniem jest obecny sposób numeracji wpisów do BDO. W przeszłości numery rejestrowe GIOŚ zawierały oznaczenia wskazujące rodzaj prowadzonej działalności. Na przykład w wypadku numeru E0001234ZW litera „Z” oznaczały zbierającego, a litera „W” wprowadzającego sprzęt. Obecne dziewięciocyfrowe numery nie przekazują żadnej informacji o zakresie wpisu, co utrudnia szybką weryfikację przedsiębiorców.
Coraz więcej platform sprzedażowych wymaga od sprzedawców podania numeru BDO, wzorując się na rozwiązaniach funkcjonujących już w innych państwach europejskich.
Nadal jednak procedura rejestracji zagranicznych przedsiębiorców pozostaje nieefektywna. W wielu przypadkach wymaga przesyłania dokumentów za pośrednictwem ePUAP, a następnie ręcznego wprowadzania danych przez pracowników urzędów marszałkowskich, co generuje znaczne obciążenie administracyjne i wydłuża proces rejestracji.
Jednym z możliwych usprawnień byłoby rozszerzenie instytucji autoryzowanego przedstawiciela na kolejne strumienie produktów, w szczególności baterie i opakowania. Rozwiązanie takie funkcjonuje już w przypadku sprzętu elektrycznego i elektronicznego i znacząco ułatwia wykonywanie obowiązków przez przedsiębiorców zagranicznych.
Istotnym krokiem będzie również wejście w życie nowych obowiązków wynikających z rozporządzenia PPWR oraz Aktu o usługach cyfrowych. Do 12 sierpnia 2026 r. wszystkie platformy marketplace działające w Polsce będą zobowiązane do weryfikacji numerów BDO/EPR każdego sprzedawcy. Brak prawidłowego numeru będzie skutkował automatyczną blokadą możliwości sprzedaży.
Freeriding stanowi obecnie jedno z największych zagrożeń dla skutecznego funkcjonowania systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Zjawisko to nie tylko ogranicza finansowanie systemu gospodarowania elektroodpadami, ale również prowadzi do poważnych zakłóceń konkurencji i osłabia pozycję przedsiębiorców działających zgodnie z prawem.
Doświadczenia państw takich jak Niemcy czy Francja pokazują, że skuteczna walka z tym zjawiskiem wymaga połączenia kilku elementów: większej odpowiedzialności platform internetowych, sprawniejszych narzędzi weryfikacji, skuteczniejszych mechanizmów kontrolnych oraz cyfrowych rozwiązań umożliwiających identyfikację rzeczywistego strumienia produktów trafiających na rynek. W tym kierunku zmierzają również planowane reformy prawa unijnego. Dla Polski będzie to szansa na uszczelnienie systemu EPR i stworzenie bardziej równych warunków konkurencji dla wszystkich uczestników rynku.
© 2026 InfoMarket