Jeśli szukasz produktu i proces ten rozpoczynasz od czytania opinii i recenzji zamieszczonych na stronach WWW, albo w pismach ilustrowanych to nasza opinia jest taka: lepiej kup sobie bajki braci Grim. Po pierwsze są lepiej napisane a po drugie, na pewno nie przez jedną osobę. Dziś do pisania opinii zatrudnia się człowieka, który robi na zamówienie całe łamy różnego typu dyrdymałów. Zwykle ma o tym takie pojęcie, jak ryba o jeździe na rowerze. Ale na stronie WWW wygląda to fajnie i przekonywująco. Przyciąga uwagę i ściąga na rykowisko całe stada jeleni. To już dziś cały przemysł. Jak Cię złapią to przelecisz przez ich maszynkę i przemielą Cię razem z kośćmi i całym Twoim kręgosłupem moralnym – oczywiście pod warunkiem, że go masz.
Pamiętaj:
- blisko 99 opinii i rad jest „szyta” przez i pod daną stronę czy danego sprzedawcę. Pewne produkty z danym logo są „znakomite”, a już z innym… posiadają wiele wad. Unikaj opinii i rad na stronach WWW!,
- coraz częściej dochodzi do tzw. czarnego PR, a więc działań konkurencyjnych mających na celu zdyskredytowanie innych produktów i marek. Rzecz często odbywa się na dużą skalę i jest masowo kopiowana,
- nawet, jeśli w danej sekcji pod konkretnym produktem podpisał się rzeczywiście konkretny, zadowolony lub niezadowolony użytkownik danego odkurzacza czy laptopa, nie ma to większego znaczenia,
- każdy bowiem z konsumentów dokonuje wyboru w oparciu o indywidualne preferencje czy przyzwyczajenia. To, co dla jednego będzie wygodne (np. rączka) dla innego może być całkiem bezużyteczne i niefunkcjonalne,
- zdarza się, rzecz zrozumiała, że produkt ulega niekiedy awarii. Powstałe wtedy opinie są oczywiście całkowicie subiektywne i zabarwione negatywnymi emocjami. Jest to więc opinia całkowicie nieobiektywna.
Nie tysiące, nie miliony a miliardy bzdur!
Ostatnio zrobiliśmy pewną symulację za pomocą małej tabeli i kalkulatora. Tak z ciekawości. Chcieliśmy się dowiedzieć circle about czyli mniej więcej, ile może być takowych opinii w ogóle w necie. Takie zboczenie zawodowe, bo jako dostawcy kontentu liczymy wszystko (na czym można zarobić). Mówiąc całkiem serio zależało nam na tym, aby zbadać skalę zjawiska, bowiem nie wchodzi w rachubę i za żadną kasę pisanie tego typu bzdur. I nasze wyliczenia przeszły najśmielsze oczekiwania.
Szanowni Państwo! Otóż, mamy do czynienia nie z tysiącami, nie setkami tysięcy, i nie milionami a dziesiątkami milionów bzdur! Oto bowiem, jeśli przeanalizować pojemność naszej branży i rotacyjność produktów i odjąć od tego faktyczne wpisy (około 1 procent) to zakres ściemy jest nie gigantyczny, ale megagigantyczny.
Policzmy: średnio w Polsce w sektorze elektrospecjalistycznym sprzedaje się około 15 milionów urządzeń. Mniej więcej czwarta część z nich stale rotuje pod nowym symbolem lub pojawia się z rynku wtórnego (wymiana produktów, nowości, itp.). Mamy więc dodatkowo jeszcze do czynienia z kolejnymi kilkoma milionami. Stron sprzedających lub doradzających jest zaś blisko 1000. Sto z nich to czołowe w Polsce strony i sklepy internetowe. Jeśli by przyjąć, że tylko na połowie wszystkich stron i tylko do połowy oferty (czyli co drugiego produktu) klienci wpisaliby swoje opinie to okazuje się, że mamy do czynienia z 4.000.000.000 opiniami. Słownie (uwaga): cztery miliardy. No naród pracowity, więc należą mu się słowa uznania. Podzielmy zatem ile średni Kowalski wytwarza w roku opisów. Dzielimy: 4.000.000.000 opinii podzielić przez 38.000.000 obywateli daje 105 opinii. Na starców, dzieci, niemowlęta…
Oczywiście część z nich się powiela, bo piszą je całe zespoły „magików”. Poza tym często sieć handlowa czy dany właściciel ma od kilku do nawet kilkunastu stron. Nie zmienia to jednak faktu, że mniej więcej rocznie przeciętny Polak „wpisuje” około 200 opinii. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, nie zrobiła tego Twoja żona, dziadek czy kumpel – to ich natychmiast ciśnij! Inaczej czeka Cię robota za nich. A wpisać 800 opinii to już trzeba mieć nie tylko czas, ale i jaką fantazję!
Jak łatwo wykryć jaja?
Dla specjalistów zajmujących się na co dzień pisaniem fachowych artykułów dla prasy czy internetu odróżnienie „lewej” opinii jest proste jak konstrukcja cepa. Jeśli ma się przy tym, choć ciut wiedzy, to zdemaskowanie błazenady jest stosunkowo proste i szybkie.
Wymieńmy pierwsze z brzegu symptomy zespołu chorobowego pod nazwą opiniaeo durnotos. Zwykle czuć nosem to już w pierwszym zdaniu, który zwykle brzmi: „bardzo fajny produkt. Ma mnóstwo zalet i żadnych wad, które musiałbym jakoś szczególnie wypisywać, naprawdę polecam.” Albo „Produkt naprawdę wysokiej jakości i warty swojej ceny. Wręcz idealny na prezent”. Oczywiście, żeby być „obiektywnym” czasem znajdą się wady czy pewne niedogodności, np. „Bardzo fajna lodówka. Trochę ciężko zamykają się drzwi, ale ogólnie naprawdę trafiony zakup”. Nas bawią jednak najbardziej klasyczne wtopy, jak na przykład ta „Duża moc zestawu. Naprawdę zaj… ście gra. Zaskoczył mnie jeszcze fakt, że w zestawie obok aktywnego subwoofera dołączyli także kable”. Oczywiście nas nie zaskakuje fakt, że w owym zestawie producent nigdy nie tylko nie załącza subwoofera, ale i kabli (sprzedaje je osobno). No, ale skąd ma to wiedzieć student przepisujący katalog?
Kto to wszystko pisze i po co?
Słynne kiedyś pytanie w reklamie z trenerem Leo Beenhakker „Leo, why?” (Leo, czemu?) po przegranych przez Polaków startach w mistrzostwach świata natychmiast zostało sparodiowane przez kibiców. Stworzono odpowiedź, która brzmiała tak: „for money”. Czyli dla pieniędzy. Podobnie jak w tym żarcie, tak i w rzeczywistości w segmencie opinii i rad istnieją całe zespoły, który robią to dla zarobku. Zajmują się zawodowo pisaniem takich opinii i rad. I te zespoły ds. kreowania wirtualnej rzeczywistości w miarę radzą sobie w głupotami, które wypisują. Oczywiście krew w żyłach mierźnie i ścina się białko od infantylizmu i idiotyzmu tego całego procederu.
Co ciekawe, są oni często bardzo dobrze i głęboko ukryci przez swoich mocodawców. W sumie rzecz całkiem zrozumiała. Rzetelni dziennikarze nie muszą wstydzić się swoich tekstów czy porad eksperckich pisanych dla czołowych stron WWW. Co innego jak ktoś kreuje świat iluzji i wypisuje fantasmagorie. Też byśmy się wstydzili i zapadli pod ziemię.
© 2026 InfoMarket